Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Eurodeputowani SLD o stosunkach Polski z UE

dodano 2016-01-19 12:07 w kategorii: Kraj

Debata w Parlamencie Europejskim wzbudza emocje nie tylko w naszym kraju. Mocne słowa prezydenta Dudy o polskiej demokracji to za mało - mówią przed debatą politycy SLD Janusz Zemke i Bogusław Liberadzki. 
 
Janusz Zemke: 
 
Eurodeputowany SLD Janusz Zemke m. in. o dzisiejszej debacie w Parlamencie Europejskim: „Miłe słowa pana prezydenta o polskiej demokracji i zgodzie to za mało. Spodziewałem się, że Andrzej Duda powie, iż włączy się w rozwiązanie naszych kłopotów.
Nie rozumiem twardego stanowiska pana Kaczyńskiego. To przypomina mi taką sytuację: oto mąż bije w domu żonę i jest przekonany, że sąsiedzi nie powinni się do tego wtrącać. Mają siedzieć cicho i udawać, że nic się nie dzieje. Nasz kłopot polega na tym, że nie mieszkamy w wolno stojącym domku, tylko w bloku o nazwie Unia Europejska. Nie sądzę, w tej debacie nie jest tak, że każdy może zabrać głos. Potrwa ona 90 minut i na każdą frakcję - a jest ich osiem - przypadają trzy wypowiedzi. Czas jest więc ograniczony.
W tych frakcjach, w których są Polacy, na pewno nie zabraknie ich głosu.
Na pewno żadne decyzje czy konkretne zalecenia nie zapadną. Mimo że to debata, którą można nazwać informacyjną i nie niesie ona żadnych konsekwencji, to pogłębi niekorzystny obraz naszego kraju. Każde z 28 państw ma swoje problemy, ale nikomu nie zależy na tym, by mówić o nich na europejskim forum. Co portugalski eurodeputowany wie o polskich problemach? Niewiele, natomiast dziś się przekona, że u nas źle się dzieje np. ze zmianą prawa czy mediami publicznymi.” 
 
Bogusław Liberadzki: 
 
Z kolei Eurodeputowany, wiceprzewodniczący SLD prof. Bogusław Liberadzki mówi o stosunkach Polski z Unią Europejską: – „Mogliśmy tego uniknąć, gdyby się nie zdarzyły dwa czynniki: inicjatywa Europejskiej Partii Ludowej, w tym Platformy Obywatelskiej, oraz obserwowana reakcja rządu. Zamiast odpowiadać korespondencyjnie należało: podnieść telefon, połączyć się, porozmawiać pół godziny, a w razie potrzeby polecieć do Brukseli, wypić kawę i złożyć stosowne wyjaśnienia. Tak się postępuje w Europie. W Polsce nie ma żadnego zamachu stanu i nie ma żadnego zagrożenia dla demokracji. Zachodzi normalny proces – jedni odchodzą od władzy, ponieważ przegrali wybory, a inni przychodzą do władzy, bo wygrali demokratycznie. Trzeba powiedzieć: teraz jest kolej następców, a nie trzymać się kurczowo. Droga do tego (ewentualnych sankcji) jest bardzo długa. Procedura jest 3-stopniowa. Weszliśmy w pierwszy stopień, który może trwać kilka miesięcy. Jest to okres składania wzajemnych wyjaśnień – co naprawdę nowy rząd i partia rządząca robią, jakie to ma skutki, jakie przyniesie konsekwencje i czy są zagrożone europejskie wartości. Jeśli tego typu wyjaśnienie zostanie przyjęte przez Komisję Europejską, sprawa będzie zakończona. To może być w marcu lub kwietniu.
Jeżeli nie, to może się okazać, że sprawa jest poważniejsza. Pamiętajmy jednak, że rząd Beaty Szydło powstał zaledwie dwa miesiące temu. Za wcześnie jest na ocenę. Wiele zależy od tego, jak rząd zaprezentuje swoje intencje.”
 
źródło: Gazeta  Pomorska | 19.1.2016  oraz Kurier Szczeciński | 19.1.2016


Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.