Sojusz Lewicy Demokratycznej

Ostatnie wydarzenia

Wdzięczność...

dodano 2017-02-20 17:24 w kategorii: Informacje

Tekst zaczyna się brawurowo i obrazowo:
„Jeśli lubicie filmy grozy, to na pewno kojarzycie ten motyw: film już prawie się kończy, wydaje się, że potwór z bagien/naczelny zombiak/psychopatyczna morderczyni zostali już pokonani i pogrzebani. Para głównych bohaterów ma się po raz pierwszy pocałować, czekamy na muzykę i napisy końcowe. W ostatnim zwrocie akcji okazuje się jednak, że plotki o śmierci potwora były przesadzone. Podnosi się, wydaje z siebie przerażający ryk i po raz ostatni stwarza zagrożenie dla postaci, którym kibicujemy w filmie”…

Ten „zombiak” z bagien to SLD. Ja, między innymi. Ja „wydaję z siebie przerażający ryk i po raz ostatni stwarzam zagrożenie dla postaci, którym kibicujemy w filmie”… Tzn. pan Majmurek kibicuje i jego „Krytyka Polityczna”. Inaczej przecież nie drukowaliby go, jak sądzę.

Dlaczego jestem za coś takiego wdzięczny? Bo od dawna nic podobnego do tego stopnia nie poruszyło mojego środowiska, jak właśnie „coś takiego”. Porównanie nas do zombi, pogarda i drwina w każdym zdaniu w nas wycelowana oraz całe stado inwektyw są nie tylko obraźliwe, ale okazały się również twórcze.

Krytyka z second handu

Dobrze znamy te tony. Towarzyszą nam od lat, od roku 1989, od roku przełomu. I wcale nie pan Majmurek je wymyślił, on je tylko powtarza za mamusią. Za śp. Unią Wolności i jej dziećmi, m.in. „Gazetą Wyborczą”. Ponieważ Unia Wolności memląc te swoje komunały o „godności” i „wolności” – zwłaszcza własnej i dla siebie samej, sczezła całkiem, (a „Gazeta” właśnie czeźnie), to pan Majumrek wygląda z tymi swoimi okrzykami nieco dziwnie – nic swojego, wszystko z second handu…

No i te niewygodne fakty omijane szerokim łukiem…

Wieszczy, na przykład, pan Majmurek, że „czeka na nas miejsce w lamusie III RP, obok takich tworów jak Konfederacja Polski Niepodległej, Stronnictwo Pracy, Partia „X”, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, czy Polska Partia Przyjaciół Piwa”… A, przepraszam, wspomniana Unia Wolności, gdzie? A Partia Demokratyczna, Kongres Liberalno-Demokratyczny? Nas tam nie ma i długo jeszcze nie będzie, a Unia Wolności jest już tam od dawna. Wypadałoby o tym nie zapominać, prawdziwy mężczyzna, zwłaszcza, jeśli kocha, bierze takie coś „na klatę”, jak mówi młodzież.

Zapomniany Sojusz

Przecież to po rządach Unii Wolności i jej ekonomicznego guru, Leszka Balcerowicza, wyborcy dwukrotnie oddali władzę Sojuszowi Lewicy Demokratycznej. Tak im dobrze było, tak „godnie”, „uczciwie”, tak z polska… że w obliczu katastrofy na pomoc wezwali „komuchów”?

W roku 1993, gdy lewica przejmowała w Polsce władzę po UW, inflacja wynosiła ponad 35 proc. W hiperkrótkim czasie 12 miesięcy prof. Kołodko, wicepremier i minister finansów, opracował nowatorską, wizjonerską „Strategię dla Polski” – program reform strukturalnych i rozwoju społeczno-gospodarczego. To nie były slajdy, „opowieści dziwnej treści”, „bujdy na resorach”, to były konkrety – wyliczone w oparciu o twarde dane. Realizacja Strategii zaowocowała oprócz spadku inflacji o dwie trzecie, wzrostem PKB na mieszkańca w latach 1994–1997 realnie o 28 proc., spadkiem bezrobocia o jedną trzecią. Bez tych wyników, bez postępu w rozwijaniu instytucji gospodarki rynkowej Polska nie zostałaby w 1996 roku przyjęta do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). To był wielki sukces polskiej lewicy i prof. Kołodko osobiście.

Warto też nie zapominać, że to „zombie” – SLD, o którym z taką pogardą pisze pan Majmurek miał duży, jeśli nie decydujący wpływ na kształt Konstytucji, która została najpierw przyjęta przez Zgromadzenie Narodowe, następnie w powszechnym referendum przez całe społeczeństwo, a teraz jest broniona.

Rozkręcenie nieistniejącej „afery Olina”, (za którą po śmierci Józefa Oleksego Lech Wałęsa go przeprosił, zaś arcybiskup Głódź żegnając b. premiera na Powązkach nazwał go „wybitnym mężem stanu”) oraz gigantyczna powódź i jedno niezręczne zdanie premiera Cimoszewicza – setki razy powtarzane w złośliwych, nieprawdziwych kontekstach przez media, spowodowały, że w 2001 r. władzę przejęła AWS.

Sojusz na trudne czasy

Jak się okazało znów wkroczyliśmy na drogę ku katastrofie. Filarem rządu Jerzego Buzka ponownie został Leszek Balcerowicz, który wniósł w polskie życie ekonomiczne swoje pożal się Boże schładzanie gospodarki. W efekcie, na koniec kadencji tego rządu, wzrost PKB był bliski zera, ale za to ze słynną „dziurą Bauca” na karku.

W takich warunkach SLD wrócił do władzy. Sojusz nie tylko nie mógł zabrać się za pomnażanie dorobku poprzedników, bo żadnego dorobku nie było, ale natychmiast musiał wprowadzić restrykcje gospodarcze, żeby uchronić kraj przed całkowitym bankructwem. Nie mógł „konsumować” owoców wzrostu, jak następujący po nim rząd Jarosława Kaczyńskiego, lecz musiał komuś odjąć od ust, żebyśmy wszyscy nie pomarli z głodu…

Właśnie wtedy, w takich okolicznościach ekonomicznych wicepremier i minister finansów Marek Belka zapowiedział rzecz zgoła nieprawdopodobną – PKB będzie rósł w tempie 1 proc. w pierwszym roku rządów SLD, potem 3 proc., by osiągnąć na koniec 5 proc. W rzeczywistości, gdy SLD oddawał władzę w roku 2005 PKB wynosił 7 proc. I nigdy nie osiągnął już więcej. Zbliżył się do tego wyniku rząd Jarosław Kaczyńskiego (6 proc.), ale wyłącznie na skutek – jak już powiedzieliśmy – „obcinania kuponów” po rządzie SLD. Inflacja, która w 2001 roku wynosiła 5,5 proc., w 2005 wyniosła 2,1 proc.
Nikt też inny, tylko rząd Leszka Millera zakończył z wielkim sukcesem negocjacje akcesyjne i doprowadził do przyjęcia Polski do grona państw Unii Europejskiej. W ślad za tym sukcesem do Polski przypłynęły już ponad dwie setki miliardów Euro, które odmieniły kraj i z których pełnymi garściami czerpią nasi następcy.

Kto ma ich bronić?

O tym pan Majmurek oczywiście pamięta, tylko jego dziennikarska „rzetelność” każe mu niewygodne fakty pomijać. Woli przypominać oklepane, po wielokroć powtarzane aż do wyświechtania „krzywdy” poczynione studentom (które zresztą zostały błyskawicznie naprawione) niż pamiętać o ogromnej jak „Rów Mariański”, wspomnianej już „dziurze Bauca”, która groziła gospodarczą katastrofą… Jest redaktor w tej postawie konsekwentny. Program SLD zaprezentowany publicznie kilka dni temu z zaproszeniem do dyskusji, to – według niego – geriatria i obrona emerytur mundurowych… Przepraszam – jak nie SLD, nie socjaldemokracja, to kto ma bronić nieporadnej starości i krzywdzonych funkcjonariuszy państwa, z którymi wszelkie wcześniejsze umowy są przez państwo brutalnie zrywane i deptane? Zaiste – publicystyka politowania godna.

Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczący SLD



Komentarze

Wydarzenia

Strony
wojewódzkie
SLD

Wybierz na mapie województwo, aby przejść dalej.